Najlepsza kuchnia świata – 20 rzeczy które warto zjeść w Tajlandii

Do Tajlandii jechałam z przekonaniem, że czeka tam na mnie najlepsza kuchnia świata. I nie rozczarowałam się. Jest to kuchnia pełna aromatu trawy cytrynowej, mleczka kokosowego, chilli, kolendry, limonki, liści kaffiru oraz galangalu. Pyszna, lekka i świeża. Pełna warzyw i ziół. Dania komponowane są tak, aby łączyły w sobie wszystkie 5 smaków, co sprawia, że są wielowymiarowe i uzależniające.

Przed wyjazdem obawiałam się trochę warunków sanitarnych, jedzenia na ulicy. Ale to właśnie w małych wózkach z jedzeniem, na nocnych targach czy lokalnych festynach jedzenie było najlepsze. Zawsze przygotowywane na miejscu, na naszych oczach. To była miłość od pierwszego spróbowania, która trwa do dziś. Poniżej przestawiam Wam moją listę absolutnych tajskich „must eat” a za nią jeszcze kilka potraw, które może nie są jakimiś sztandarowymi, ale chciałam Wam pokazać, jak bogata jest kuchnia tajska i ilu pysznych rzeczy można spróbować : ).

  1. Pad Thai

Sztandarowe danie kuchni tajskiej, serwowane od najlepszych restauracji po malutkie wózki na chodnikach. Jest to smażony makaron ryżowy z dodatkiem tofu, kiełków fasoli mung, zielonej części dymki, krewetek lub kurczaka, roztrzepanego i usmażonego jajka, pasty tamaryndowej i sosu rybnego. Podany z ćwiartką limonki, pokruszonymi orzeszkami ziemnymi, płatkami chilli, dodatkową porcją cebuli dymki i garścią świeżych kiełków fasoli mung. Podawany na wiele sposobów, często z dodatkami dostępnymi do samodzielnego nałożenia, czasami podany w omlecie, czasami z dodatkiem chrupiącej świńskiej skórki (pycha!). Zwykle przygotowywany od podstaw, czasami (w miejscach bardziej turystycznych) z wcześniej przygotowanego makaronu ułożonego na straganie w wielką górę. Absolutny tajski must eat. Nawet jeśli nie przepadacie za makaronami, nie myślcie o wymówkach. Być w Tajlandii i nie spróbować pad thaia to jak być w Paryżu i nie zobaczyć wieży Eiffla, być w Rzymie i nie zobaczyć Koloseum, rozumiecie, po prostu musicie. Nie pożałujecie.

  1. Pad See Ew

Bardzo szeroki, ryżowy makaron smażony z dodatkiem warzyw (m.in. chińskie brokuły, liściaste warzywo nie mające nic wspólnego z brokułami ; )) i/lub mięsa (zwykle kurczaka) w sosie sojowym. Dobre dla dzieci .

  1. Tom yum

Z tom yum historia jest taka sama jak z pad thaiem, trzeba spróbować a później… zajadać się nią przy każdej możliwej okazji. Ta ostro-kwaśna zupa na bazie aromatycznego wywaru z liści kaffiru, trawy cytrynowej i galangalu z dodatkiem grzybów, krewetek i mleczka kokosowego jest uzależniająca. Czasami łagodniejsza, czasami piekielnie ostra. Zawsze pyszna. Ani razu w Tajlandii nie trafiliśmy na złą tom yum. Także bierzcie w ciemno, gdziekolwiek jesteście. A po powrocie ugotujcie ją w domu korzystając z naszego przepisu.

  1. Tom kha gai

To taka jakby łagodna kuzynka tom yum. Przygotowana na bazie tych samych ziół (kaffir, galangal, trawa cytrynowa), ale bez ostrej pasty chilli, za to z dużą ilością mleczka kokosowego, dodatkiem cienkich plasterków filetu z kurczaka i grzybów, doprawiona sosem rybnym, sokiem z limonki i podana z plasterkami świeżego chilli i listkami kolendry. Aromatyczna, kremowa, delikatna (czasami co najwyżej pikantna) i pożywna. Warta spróbowania.

  1. Clear soup

Łagodna, klarowna zupa o delikatnym aromacie trawy cytrynowej i liści kaffiru, gotowana z dodatkiem marchewki i kapusty, podawana z makaronem ryżowym lub sojowym i klopsikami. Idealna dla dzieci i dobra alternatywa dla niedzielnego rosołu ; ) Tutaj znajdziecie przepis.

  1. Kurczak z orzechami nerkowca (Cashewnuts chicken)

Kawałki filetu z kurczaka smażone (stir – fry) z papryką, suszonymi chilli, cebulą i orzechami nerkowca, doprawione sosem sojowym i ostrygowym. Podawane z ryżem gotowanym na parze.

  1. Kurczak z liśćmi tajskiej bazylii (Hot Basil leaves chicken)

Kawałki filetu z kurczaka smażone z dodatkiem czosnku, chilli i tajskiej bazylii. Podawane z ryżem gotowanym na parze.

  1. Curry

Aromatyczny sos przygotowany na bazie pasty z papryczek chilli, szalotek, czosnku, trawy cytrynowej, galangalu, korzeni kolendry oraz dodatkowych składników charakterystycznych dla każdego rodzaju pasty. W zielonej (najostrzejszej) czerwone papryczki zastępuje ich zielony odpowiednik, do żółtej dodaje się kurkumę i cynamon, a czerwona zawiera dodatkową porcję chilli i czerwonej papryki w proszku. Tajskie curry bardziej przypomina zupę, jest rzadkie, podawane w miskach, z ryżem obok. Rodzajów jest całe mnóstwo, na targach i nocnych marketach można zajrzeć do wielkich garnków z curry i w każdym będzie co innego, warzywa, mięso, ryby lub owoce morza.

  1. Owoce morza

Tajlandia to raj dla wielbicieli owoców morza. Na każdym nocnym markecie czy na ulicach znajdziecie ogromny wybór świeżych owoców morza, od ryb, przez krewetki (różne rodzaje), przeróżne muszelki ; ) w tym ostrygi, omułki, ślimaki, na ośmiornicach i mątwach kończąc. Często po wybraniu, przygotowywane na grillu na naszych oczach i podane później z pysznym sosem.

  1. Satay

Czyli popularne szaszłyki, grillowane na niewielkich patyczkach kawałki różnego rodzaju mięsa podawane z pikantnym sosem z orzeszków ziemnych. Raz trafiliśmy na naprawdę pyszne. Raz na naprawdę słabe. Sos pyszny, choć my akurat pierwszy raz próbowaliśmy go w Kambodży, bo w Tajlandii jakoś na niego nie trafiliśmy (ale to chyba tylko my ; )). Wbrew obiegowej opinii nie zawsze są idealne dla dzieci bo zdarzają się dosyć pikantne. Zawsze można spróbować jednego i ewentualnie dokupić ; ).

  1. Sałatka z zielonej papai

Pokrojone na cienkie paseczki (julienne) zielona papaja i marchewka, pomidor, prażone orzeszki ziemne w pikantno-kwaśnym dressingu z soku limonki, sosu rybnego, chilli i cukru palmowego. Wiem, że nie pierwszy raz to piszę, ale ta sałatka ma w sobie coś uzależniającego ; D. Świeża, chrupiąca, łącząca w sobie idealnie różne faktury i smaki.

  1. Smażony ryż

Ryż smażony z szalotkami, czosnkiem, jajkiem z dodatkiem kurczaka lub krewetek, czasami z dodatkiem innych warzyw lub np. ananasa. Proste danie, zwykle łagodne, dobre dla dzieci lubiących ryż.

  1. Warzywa stir-fry

Popularny sposób przygotowania warzyw na woku, krótko smażonych, z dodatkiem sosu ostrygowego, często podawanych jako danie główne z ryżem lub dodatek do innych dań. Jednym z moich ulubionych dań jest morning glory, czyli liście tajskiego szpinaku wodnego smażone w sosie ostrygowym z dodatkiem czosnku i chilli. Na każdym targowisku te łodygi szpinaku piętrzą się w wielkich stosach, warto spróbować, do ryżu lub jako dodatek do owoców morza.

  1. Mango sticky rice

Mówi się, że to najlepszy deser świata. Można z tym oczywiście dyskutować, ale jedno jest pewne, tajskie mango sticky rice ma w sobie coś, że tęskni się za nim dłuuugo po powrocie. Połączenie słodkiego, kremowego ryżu, kawałków soczystego mango, słodko-słonego sosu z mleczka kokosowego i chrupiących ziarenek prażonej fasolki mung. Chcecie przepis?

  1. Naleśniki z jajkiem i bananami

Obowiązkowo do spróbowania w Tajlandii. Przygotowuje się je z kulek elastycznego ciasta, które rozciąga się na blacie na cieniuteńki placek, wrzucany na blachę z gorącym tłuszczem, do środka wbija się lekko roztrzepane jajko i plasterki banana a później składa „w kopertę”, obsmaża ze wszystkich stron na chrupiąco i podaje polane mlekiem kondensowanym i pokrojone na kwadraciki.

Podobne naleśniki były w Kambodży, niby stoisko takie samo, kulki ciasta te same i sposób przygotowania a jednak naleśniki zupełnie inne. Nie chrupiące, bardziej elastyczne, podobne do „naszych” naleśników, zwijane w rulon (w kartce papieru). Też pyszne, ale te tajskie to jednak magia : ).

Od tych naleśników pochodzi zresztą nawet nazwa backpackerskiego szlaku Banana Pancake Trail, który umownie obejmuje popularne wśród zachodnich turystów atrakcje Azji Południowo-Wschodniej.

  1. Owoce i smoothie

W Tajlandii świeże owoce dostępne są niemal na każdym rogu. Sprzedawane z wózków-lodówek, idealnie schłodzone, pokrojone na miejscu na zgrabne kawałki i specjalną łopatką włożone do plastikowej torebeczki wraz z patyczkiem do nabijania są idealną przekąską w upalnym klimacie. Arbuzy, mini-ananasy (inne niż te duże, bardzo słodkie), jackfruity (chlebowce), mango (często zielone, dla nas niesmaczne, ale popularne w Tajlandii, czasami można trafić dojrzałe), papaje, różane jabłka (często po pokrojeniu obsypane w woreczku cukrem). Dodatkowo mini-banany, sprzedawane w dużych kiściach no i oczywiście sławne duriany. Bardzo popularne są również smoothie owocowe. Pyszne i orzeźwiające.

Powiem szczerze, że przed wyjazdem zastanawiałam się jak to jest z tymi owocami, z ich myciem itd. Myślałam nawet nad zakupieniem specjalnego płynu do mycia owoców, kupowaniu całych i krojeniu ich na własną rękę. Pomysł szybko upadł. Raz – niełatwo znaleźć stragany z owocami sprzedawanymi w całości, dwa – pierwszy upalny dzień i widok chłodnych, soczystych kawałków arbuza złamał mojego nastawionego na (przesadną) higienę ducha ; ). Jedliśmy wszyscy, wieeele razy i nigdy po takich owocach z ulicy nic nam nie było.

  1. Duriany

Durianowi należy się osobny punkt. Nazywany królem owoców a jednocześnie najbardziej śmierdzącym owocem świata. Azjaci mawiają, że durian “pachnie jak piekło smakuje jak niebo”. W miejscach publicznych, hotelach i środkach transportu powszechne są tabliczki informujące o zakazie wnoszenia durianów.

Dlatego na straganach duriany wystawione są na tackach owiniętych szczelnie folią elastyczną. Mimo tego wokół roztacza się charakterystyczny zapach, ale czy jest to aż tak nieprzyjemna woń? Naszym zdaniem nie : )

W smaku delikatny miąższ ciężko porównać do czegoś znanego, może najprędzej do budyniu z nutką słodkiej cebuli : D Za to lody o smaku duriana są ohydne. Ale to nasze subiektywne odczucie. Spróbować trzeba ; )

  1. Kokosy

Woda kokosowa z młodych, zielonych kokosów, otwieranych przez sprzedawcę zaraz po zakupie. Zawiera dużą ilość składników mineralnych i elektrolitów, jest naturalnym izotonikiem. Polecana przy problemach żołądkowych i zatruciach, a także biegunkach. Wspaniale orzeźwia i nawadnia. Jest pyszna, łatwo dostępna,  niedroga i oryginalnie zapakowana. Pijcie na zdrowie!

  1. Lody kokosowe

Kremowe lody przygotowywane ze świeżego miąższu kokosa, sprzedawane z ulicznych wózków, podawane w kokosowej łupinie, z polewą czekoladową i fistaszkami. Przepyszne, zupełnie inne w smaku niż lody kokosowe dostępne w Polsce.

 

  1. Larwy, świerszcze i skorpiony

Zdecydowanie nie jest to typowy posiłek Tajów a raczej atrakcja turystyczna, dlatego stragany ze „smakowicie” wyglądającymi okazami znajdują się głównie na turystycznych ulicach i nocnych targach. Spróbować warto, zdjęcia robią wrażenie wśród znajomych a wszystko i tak smakuje jak… chipsy.

Co jeszcze można zjeść w Tajlandii?

To są takie sztandarowe dania kuchni tajskiej, których nie sposób pominąć, ale na pewno nie jest to lista zamknięta. Po wejściu na nocny market naszym oczom ukazuje się ogrom przeróżnych dań, przekąsek, deserów, prawdziwa ferii barw, zapachów i aromatów.

Na jednym z nocnych targów jedliśmy pyszne przegrzebki w takich muszelkach z ciasta, na innym fantastyczną zupę z ziół i przeróżnych grzybów, którą sprzedawczyni gotowała na moich oczach i dała (jak to w Tajlandii) zawiązaną w plastikowym woreczku. Czasami można dokupić miseczkę jednorazową, co jest szczególnie przydatne, gdy jesteśmy na targu dla miejscowych, gdzie często nie ma miejsc do zjedzenia tylko wszyscy kupują takie woreczki „na wynos”. Dobry był też miks ziół i grzybów w tempurze.

W Chinatown w Bangkoku jedliśmy fantastyczną zupę z owocami morza, samemu wybierało dodatki, które sprzedawca gotował w sitku zanurzonym w gorącym bulionie – wielką miską za 6 zł (!!!) najedliśmy się wszyscy. Na ulicy Yaowarat Jarek wyczaił też małe pączuszki z kremowym, pandanowym, zielonym sosem.

A na Koh Yao Yai jedliśmy fantastyczną zupę kokosową podaną oczywiście w skorupce kokosa i pyszne curry z soft shell crab.

Na koniec jeszcze wspomnę o deserach puddingo-galaretkach z mleka kokosowego, pandanu i tapioki czy zawiniątkach-niespodziankach w liściach bananowca (nigdy nie wiesz czy trafisz na słodki kokosowy pudding z nadzieniem czy też całkiem wytrawny ryż – ale warto ryzykować, bo kosztują grosze a można trafić coś przepysznego ; ).

Można by tak wymieniać bez końca, bo Tajlandia to absolutny raj dla smakoszy. I nie ma w tym grama przesady. Tam wszystko jest pyszne, świeże i aromatyczne. Ja za kuchnią tajską tęsknię, gdy tylko o niej pomyślę i dlatego minimum raz w tygodniu gotuję coś tajskiego. Jeśli więc wybieracie się do Tajlandii, zapomnijcie o umiarze :D Jedzcie wszystko na co macie ochotę, próbujcie, odkrywajcie i cieszcie się tymi niepowtarzalnymi smakami!

Cieszę się, że wreszcie skończyłam ten wpis bo za każdym razem, gdy do niego siadałam robiłam się BARDZO, BARDZO głodna a ślinotok nie dawał żyć ; )

D.