Ayutthaya – zwiedzanie ruin dawnej stolicy Tajlandii

Pełna zabytkowych ruin Ayutthaya to idealny cel na jednodniową wycieczkę z Bangkoku albo jak w naszym przypadku przystanek w drodze na północ kraju, do Chiang Mai czy dalej. Jeśli ma to być jednodniowa wyprawa to warto wstać wcześnie i złapać poranny pociąg z dworca Hua Lamphong (czas przejazdu to ok. 1,5 – 2 godziny). My aż tak się nie spieszyliśmy, bo na Ayutthayę przeznaczyliśmy dwa dni (w tym także wycieczka do oddalonego o 50 km Wat Muang), co nie oznacza, że nie biegliśmy z kas na peron. Biegliśmy. Jak zwykle… : D

Zdążyliśmy i nawet mieliśmy chwilę by zerknąć czy mamy wszystkie bagaże i czy liczba dzieci się mniej więcej zgadza, zanim wsiedliśmy do jednego z wagonów. Gdzieś czytaliśmy, że Tajowie odradzają zagranicznym gościom jazdę pociągami 3. klasy. Tymczasem wagony nie odbiegają standardem od naszych pociągów regionalnych sprzed paru lat, a chyba aż tak wiele się nie zmieniło. Klimatyzacja sprawna (o ile pociąg jedzie), z szerokim z zakresem regulacji (płynne otwieranie i zamykanie okien). Catering (płatny dodatkowo) w postaci miłych pań z koszami, wsiadającymi na jednej stacji i wysiadającymi na kolejnej. Niezobowiązująca atmosfera i do tego bardzo przystępne ceny. Nic tylko jeździć a więcej o pociągach i innych informacji praktycznych znajdziecie tradycyjnie na końcu wpisu ; )

Trochę historii…

Obecna Ayutthaya to niepozorne, niewielkie miasto zamieszkiwane przez kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców, których przodkowie zdecydowali się pozostać na terenach zrujnowanej stolicy królestwa. Kolebki współczesnej Tajlandii, która nigdy nie odzyskała swej dawnej świetności.

Na przełomie XVII i XVIII wieku Ayutthaya była bowiem jednym z najbogatszych i największych miast na świecie o populacji szacowanej na około milion mieszkańców, czyli tyle ile ówczesny Londyn i Paryż razem wzięte. Miasto stało się ważnym ośrodkiem handlowym, gdzie docierali kupcy z Chin, Indii a także z Europy.

Rozwój miasta rozpoczął się cztery stulecia wcześniej, gdy w 1350 r. uciekając przed szalejącą epidemią ospy w Lop Buri król Ramathibodi I zwany U Thongiem przeniósł tutaj stolicę swojego królestwa. Z czasem nowa potęga podporządkowała sobie większość terenów obecnej Tajlandii m.in. królestwo Sukhotai a król ITakNiktNiePrzeczytaTegoImienia po zwycięskiej kampanii przeciwko imperium Khmerów doprowadził do upadku Angkoru. Znacznie gorzej dla Ayutthayi zakończyły się wojny z Birmańczykami, którzy w 1767 r. po kilkunastomiesięcznym oblężeniu podbili miasto i niemal zrównali je z ziemią. Po pałacach i setkach świątyń pozostały ruiny… wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Park Historyczny Ayutthaya – co warto zobaczyć

Historyczne centrum Ayutthayi, gdzie można odnaleźć najwięcej śladów po dawnej świetności miasta, położone jest na rozległej wyspie Koh Muang („miasto-wyspa”) utworzonej przez trzy rzeki. Poza naturalną ochroną wyspę otaczał wysoki mur, a na jej teren nie wpuszczano zagranicznych kupców, którzy musieli zatrzymać się w tak zwanym mieście zewnętrznym.

Dziś jest łatwiej, a najkrótszą drogą by się tam dostać jest przeprawa promowa zlokalizowana na końcu krótkiej ulicy zaczynającej się bezpośrednio vis a vis dworca.

Można też wypożyczyć rower albo po prostu jak my wskoczyć do tuk tuka. Odstawiliśmy nasze bagaże do hotelu i pierwsze kroki skierowaliśmy, tam gdzie większość, czyli do…

Wat Mahathat

Spacerując po wyznaczonych ścieżkach można tylko domyślać się dawnej wspaniałości tego kompleksu świątynnego zwanego Świątynią Wielkich Relikwii. Po nich nie ma już śladu, za to jak na dłoni widać, jaki tragiczny los spotkał miasto i jego mieszkańców. Gdy Birmańczycy zdobyli miasto, tysiące mieszkańców trafiło do niewoli, miasto zostało splądrowane, skarby zagrabione, a czego nie dało się wywieźć było bezsensownie niszczone, czego namacalnym przykładem są szpalery bezgłowych figur.

Ikoną Wat Mahathat i całej Ayutthayi jest kamienna głowa Buddy opleciona korzeniami drzewa figowca, tak jakby natura postanowiła otoczyć opieką niemych świadków upadku królestwa.

Ścieżki prowadzą dalej wśród ruin, upał na otwartej przestrzeni daje się odczuć a Zuzia nie może odżałować, że nie wolno wspinać się na te kamienie. Tyle przestrzeni do zabawy się marnuje : P Z Wat Mahathat warto pójść do „sąsiedniej” świątyni Wat Ratchaburana.

Wat Ratchaburana

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Świątynia została wzniesiona w miejscu, gdzie dwóch najstarszych synów króla walczyło o schedę po zmarłym ojcu. Obaj polegli w walce. Za to najmłodszy z trójki braci postanowił uczcić ich pamięć wznosząc świątynię w miejscu bratobójczej potyczki, jednocześnie wstępując na tron.

Wat Ratchaburana nie jest tak rozległa jak Wat Mahathat. Centralnym punktem jest wysoki prang w stylu khmerskim przypominający kształtem gigantyczną kolbę kukurydzy. Symbolizuje ona mityczną górę Meru, centrum wszechświata w hinduizmie i buddyzmie. W przeszłości świątynia otoczona była kanałami (zasypane) więc można było się do niej dostać tylko łodzią.


Kolejne świątynie nie są położone tak blisko siebie, więc spacer pomiędzy nimi odpada. Najlepiej  wynająć tuk tuka z kierowcą (ewentualnie rower), z którym ustalamy plan zwiedzania, czas trwania wycieczki i cenę. Nie ma czasu do stracenia, bo świątynie są otwarte jedynie do 17.00. Wskakujemy więc szybko na tyły małego pojazdu i jedziemy : )

Wat Phra Sin Sanphet

Chociaż to Wat Mahathat ze słynną głową Buddy jest prawdopodobniej najbardziej rozpoznawalnym miejscem Ayutthayi, to właśnie Wat Phra Sin Sanphet było główną świątynią stolicy i całego królestwa. Wat Phra Sin Sanphet wchodziła w skład kompleksu Pałacu Królewskiego i to tutaj odbywały się najważniejsze ceremonie. Podobnie jak w Wat Phra Kaew na terenie Wielkiego Pałacu Królewskiego w Bangkoku w świątyni nie mieszkali na stałe mnisi.

Zarówno Pałac jak i świątynia została w znacznej mierze zrównana z ziemią przez Birmańczyków. W Wat Phra Sin Sanphet zachowały się trzy piękne stupy stojące w jednej linii, w których spoczywają prochy dawnych władców.

W przeszłości świątynia była domem wspaniałego posągu Buddy pokrytego ponad 200 kilogramami złota. Cenny kruszec został stopiony i zrabowany przez najeźdźców a pozostały posąg z brązu trafił później do Wat Pho w Bangkoku.


Wat Chai Wattanaram

Ostatnim punktem zwiedzania pierwszego dnia był położony poza wyspą Wat Chai Wattanaram, który być może z powodu lokalizacji zdecydowanie lepiej przetrwał birmański najazd. A może to bardziej zasługa przeprowadzonych renowacji. W każdym razie właśnie ta świątynia zrobiła na nas największe wrażenie pierwszego dnia.

Kompleks powstał w XVII w. dla uczczenia zwycięstwa nad Khmerami i paradoksalnie zaprojektowany został w stylu… khmerskim. Mamy więc centralny prang mierzący 36 metrów, wokół którego usytuowano 4 mniejsze prangi symbolizujące kontynenty zamieszkiwane przez ludzi. A dalej galerie ze zdekapitowanymi posągami i mury oraz kolejne 8 chedi wskazujące kierunki świata. Promienie zachodzącego słońca nadają jakiejś mistycznej aury temu miejscu. Nie spieszymy się, więcej już tego dnia w planach nie mamy.

Nic poza nocnym targiem oczywiście. Umówiliśmy się z kierowcą, że podrzuci nas na targ, który wypatrzyliśmy już spacerując po Wat Mahathat po przeciwnej strony ulicy. Na miejscu bardzo duży wybór jedzenia i o dziwo miejsca nie sprawia wrażenia nastawionego tylko na turystów. Może dlatego, że jednak większość wpada tu tylko na jeden dzień, więc wieczorami przeważają mieszkańcy miasta. A może tylko tak trafiliśmy, ale jedzenie na plus : )

Następnego dnia pojechaliśmy do kolejnej świątyni leżącej poza wyspą…

Wat Yai Chai Mongkhon

Świątynia Wat Yai Chai Mongkhon różni się od pozostałych już na pierwszy rzut oka, co spostrzegła nawet Zuzia mająca już powoli dość tych wszystkich ruin (uwaga, męczą dzieci!). W kompleksie nadal żyją mnisi i odprawiane są ceremonie. Nie jest to jednak nowa świątynia. Powstała ona z inicjatywy pierwszego króla, tego o imieniu nie do powtórzenia nazywanego także U-Thongiem.

Można wspiąć się schodami na centralną chedi by z góry spojrzeć na kompleks. Później warto pospacerować dokoła świątynnych budowli, gdzie w rzędach ustawiono setki wizerunków Buddy. Część z nich przepasana jest złotymi szatami. Część posągów ma domalowane źrenice. Jest nawet leżący Budda.


 

 

Na terenie tej świątyni są jeszcze dwa ważne miejsca. Pierwsze z nich to kantor przy kasie biletowej, który w przeciwieństwie do innych kantorów w mieście czynny jest także w weekendy. Drugie miejsce to zraszacze na tyłach świątyni. Chyba więcej pisać nie muszę ; )

Wat Lokayasutharam

Wat Lokayasutharam odwiedziliśmy przy okazji wycieczki do Wat Muang, o której będzie w kolejnym wpisie. W tej świątyni zachowało się naprawdę niewiele i w zasadzie jedynym powodem by tu przyjechać jest największa figura Leżącego Buddy w mieście o długości ok. 40 metrów, która często okryta jest złotą szatą.

Po powrocie z Wat Muang kolejny raz postanowiliśmy odwiedzić nocny targ, gdzie zjedliśmy m.in. fantastyczną zupę z bliżej nieznanych grzybów ; ) Trzy dni później A rankiem następnego dnia ruszyliśmy w długą podróż do Sukhotai, gdzie będzie… jeszcze więcej ruin.

J.

W Ayutthayi byliśmy w dniach 1 -2 marca 2018 r.

Informacje praktyczne

Dojazd do Ayutthaya

Z Bangkoku do oddalonej o ok. 80 km Ayutthayi najlepiej dotrzeć pociągiem z dworca Hua Lamphong przy Chinatown. Przejazd trwa od 1,5 do 2 godzin. Pociągi odjeżdżają mniej więcej co godzinę. Aktualny rozkład jazdy sprawdzicie pod tym linkiem. 

Do wyboru pociągi typu Express, Rapid i Ordinary. My jechaliśmy najzwyklejszym Ordinary w 3. klasie, gdzie niepotrzebne jest rezerwowanie miejsc. Bilety na ten pociąg są śmiesznie tanie: dorośli – 15 batów (czyli ok. 1,50 zł), dzieci – 8. Nie ma tu klimatyzacji, ale generalnie jest w porządku : ) Bilet na express to dla porównania 345 batów. Na żaden typ pociągu nie ma możliwości zakupu biletów przez internet.

Na stacji kolejowej w Ayutthaya znajduje się przechowalnia bagażu (nie korzystaliśmy) i kawiarnia / restauracja.

Jeśli ktoś planuje dojść pieszo do Parku Historycznego, najlepiej po wyjściu z budynku dworca przejść na drugą stronę drogi i uliczką vis a vis dworca dojść do przeprawy promowej. Cena: 5 batów. Zaoszczędzony czas: co najmniej kilkanaście minut.

Bilety wstępu i godziny otwarcia świątyń

Wejście do Parku Historycznego nie jest biletowane, ale wstęp do najważniejszych świątyń już tak.

Bilet do jednej świątyni kosztuje z reguły 50 batów. Za 220 batów można kupić bilet uprawniający do wstępu do 6 świątyń (nie trzeba wykorzystać jednego dnia), w tym do 4 pierwszych pozycji z naszej listy oraz do Wat Phra Ram i Wat Maheyong.

Jeśli chodzi o pozostałe świątynie z naszej listy to:

Wat Yai Chai Mongkhon – 20 batów,

Wat Lokayasutharam – wstęp wolny.

Wymienione świątynie są otwarte codzienne w godzinach między 8.00 a 17.00.

Transport na miejscu

Za przejazdy tuk tukami zapłaciliśmy:

  • tuk tuk spod Wat Mahathat do Wat Phra Sin Sanphet, Wat Chai Wattanaram i spowrotem (czas ok. 2 h) – 150 batów,
  • tuk tuk z centrum do Wat Yai Chai Mongkhon – 80 batów.