Dolina Prosiecka i Kwaczańska – pętla przez najpiękniejsze słowackie doliny

Planując wyjazd w rejon słowackich Tatr Niżnych warto uwzględnić dodatkowy dzień lub dwa i odwiedzić oddalone o kilkanaście kilometrów na północ od Liptowskiego Mikulasza niepozorne Góry Choczańskie. W nich kryją się dwie doliny uważane za jedne z najpiękniejszych w całym kraju: Prosiecka i Kwaczańska. Można odwiedzić osobno każdą z nich, można jednak w ramach całodniowej wycieczki pokonać pętlę o długości niemal 20 km łączącą obie doliny. My postawiliśmy na opcję drugą.

Dolina Prosiecka – kładki, drabiny i kamienisty szlak

Startujemy z parkingu przy Dolinie Prosieckiej kierując się oznaczeniami niebieskiego szlaku.

Już po kilkuset metrach docieramy do miejsca, gdzie zaczyna się jeden z najciekawszych fragmentów szlaku prowadzącego przez tę dolinę. Przed nami wyrastają wysokie skały tworzące naturalną bramę zwaną Wrotami. Otacza je aura tajemniczości. Dopóki nie wejdziemy pomiędzy skały, nie widzimy dokąd prowadzi ścieżka. A prowadzi drewnianą kładką przez malowniczy i dziki wąwóz, którego środkiem płynie potok Prosieczanka. Zatrzymujemy się na mostku, z którego roztacza się wspaniały widok. Kawałek dalej kładka kończy się a my posiłkując się łańcuchami i stalowymi podporami przechodzimy po skałach nad nurtem potoku podnosząc poziom adrenaliny u całej naszej czwórki ; )

Tak samo nagle jak wąwóz się pojawił, tak samo nagle się kończy. Dalej ścieżka prowadzi dawnym, kamienistym korytem potoku, co jakiś czas odbijając w gęsty las.

Po ok. 2,5 km dochodzimy do rozwidlenia szlaku. Warto najpierw skręcić w stronę wodospadu Červené piesky (Czerwone Piaski). Po około 10 minutach jesteśmy na miejscu. Na ostatnim odcinku można wspomóc się łańcuchem, jednak generalnie zejście nie jest trudne nawet dla dzieci.

Przy wodospadzie, który spływa ze skalnego progu o wysokości 15 metrów można chwilę odpocząć, siadając i ciesząc się widokiem albo skakać z kamienia na kamień prosząc się o przemoczenie butów. Za długo przy wodospadzie nie zostaliśmy ; )

Wracamy w kierunku rozwidlenia i podążamy dalej niebieskim szlakiem. Po kolejnych kilkuset metrach od skrzyżowana zaczyna się najbardziej emocjonująca część szlaku wiodącego przez Dolinę Prosiecką. Drabiny!

Pierwsza z nich jest zachęcająco niska, jakby postawiona specjalnie na rozgrzewkę ; ) Zuzia czuje wręcz niedosyt poganiając nas z góry. Druga drabina jest zdecydowanie wyższa, jednak i ona nie przysparza nam trudności. Większym wyzwaniem niż sama drabina jest odcinek, gdy po pokonaniu ostatniego szczebla trzeba jeszcze przejść kilka metrów w górę po skale przytrzymując się zakotwionymi w niej uchwytami.

Później jeszcze jedno podejście z łańcuchem po skale, widok z góry na wąwóz i… w zasadzie koniec trasy. Wychodzimy na równinę Svorad skąd albo czeka nas powrót na parking albo szlak w kierunku wsi Veľké Borové a stamtąd dalej do Doliny Kwaczańskiej. O ile wejście po drabinach nie było najgorsze to woleliśmy uniknąć schodzenia, więc nie było wyjścia, trzeba było iść dalej.

Szlak łączący doliny przez wieś Wielkie Borowe

Początkowo ścieżka prowadzi przez łąki z widokami na porośnięte lasem szczyty Gór Choczańskich.

Potem jest już mniej ciekawie, idziemy wiejskimi drogami, patrząc zazdrośnie na osoby mijające nas na rowerach ; ) Szliśmy dopingując się myślą o obiedzie, jaki zjemy w Obłazach. Minąwszy restaurację we wsi (wspominam o niej nie bez powodu) po kilkuset metrach znowu wchodzimy na ścieżkę biegnącą przez las. Coraz bardziej głodni zbaczamy na chwilę z głównego szlaku by podejść kilkadziesiąt kroków pod niewielki, ale przyjemny wodospad Ráztoka. Stąd już tylko kilka minut dzieli nas od największej atrakcji turystycznej Doliny Kwaczańskiej – Obłazów.

Młyny wodne w Obłazach

Obłazy usytuowane są w rozszerzeniu dna doliny, w miejscu gdzie spotykają się trzy potoki: Borowianka, Hucianka i Roztocki Potok, tworząc Kwaczankę. Nad jej brzegiem w pierwszej połowie XIX wieku powstały dwa wodne młyny, wspomina się również o karczmie i tartaku. Młyny funkcjonowały przez ponad stulecie, aż w końcu opuszczone przez właścicieli popadły w ruinę. Na szczęście znaleźli się pasjonaci, którzy odrestaurowali zabudowania a nawet uruchomili „dolny młyn”, gdzie znowu obraca się koło wodne a wewnątrz można obejrzeć proces mielenia zboża. Wstęp do młynów jest bezpłatny, ale warto wesprzeć datkiem ich utrzymanie.

Po terenie przechadzają się kozy i kury, panuje sielski klimat, brakuje tylko jednego. Jedzenia! Podświadomie założyliśmy, że w takim miejscu musi funkcjonować jakaś gastronomia. Cokolwiek! Tymczasem nie ma nawet sklepiku. Na szczęście na dnie plecaka znaleźliśmy jeszcze czekoladę i musy owocowe, które musiały nam wystarczyć na resztę drogi. Gorzej, że na czekoladę chętnych było więcej bo przechadzające się kury dziwnie na nas spoglądały i niebezpiecznie blisko podchodziły ; )

Punkty widokowe w Dolinie Kwaczańskiej

Szlak łączący Obłazy z parkingiem położonym na obrzeżach wsi Kwaczany liczy ok. 3 kilometrów. Ścieżka ta ma zupełnie odmienny charakter niż w Dolinie Prosieckiej. Nie prowadzi dnem doliny, jest szeroka i na długich fragmentach równa, jedynie miejscami przerastają ją korzenie lub zdarzają się kamieniste wyboje. Na pewno jest dużo łatwiejsza i dostępniejsza niż ta w Dolinie Prosieckiej.

Dolina Kwaczańska ma charakter wąwozu krasowego, powstałego na skutek erozyjnego działania potoku. Jest kręta i głęboka. Ścieżka poprowadzona jest zboczem, miejscami wznosi się 100 metrów ponad dnem doliny, skąd dochodzi do nas szum płynącej Kwaczanki. Na trasie wybudowano dwie platformy widokowe, jedna z nich na skalnej turni Rohacz (817 m n.p.m.) skąd roztacza się wspaniały widok na Dolinę Kwaczańską.

Po drodze warto też wytężyć wzrok żeby dostrzec leżącą po drugiej stronie doliny skałę o nazwie Janosikowa Głowa.

Z parkingu na parking

W końcu po prawie 7 godzinach od startu docieramy na parking przy wejściu do doliny. Doliny Kwaczańskiej, nie Prosieckiej gdzie czeka nasze auto ; ) Do pokonania pozostał więc jeszcze ostatni etap trasy. Tym razem jednak ruszam już sam. Drogowskaz pokazuje 5 km i szacowany czas 1:15’.

Słońce już wyraźnie zmierza ku zachodowi. Trzeba się pospieszyć, więc korzystam z okazji by pobiegać : D Po drodze tylko kilka krótkich przystanków na zdjęcia zielonych równin, pasących się krów i Jeziora Liptowskiego na horyzoncie. Po trzydziestu minutach jestem na miejscu a gdy podjeżdżam na parking zmarznięte dziewczyny kończą dopijać już nie taką gorącą czekoladę. Gdyby tak zawsze cieszyły się na mój widok… ; )

Mapa trasy

Nocleg

W trakcie wyjazdu zatrzymaliśmy w Apartman Toscana w Liptowskim Mikulaszu. Apartament jest przestronny, zadbany i dobrze wyposażony (lodówka mogłaby być większa). Z racji położenia nie czuć górskiej atmosfery, ale za to bardzo blisko są m.in. większe markety. A jeśli poza Tatrami Niskimi i jaskiniami w dolinie Demianowskiej planujecie również odwiedzenie Doliny Prosieckiej i Kwaczańskiej to jest to bardzo dobra baza wypadowa po okolicy.

 A jeśli skorzystacie z naszych rekomendacji noclegowych (albo wybierzecie coś innego) to będzie nam bardzo miło jeżeli dokonacie rezerwacji przez nasze linki (w tym wpisie albo korzystając z przekierowania z naszej strony głównej – banner Booking.com). Dla Was cena się nie zmienia a my otrzymujemy prowizję od serwisu za polecenie, które daje nam dodatkową satysfakcję z pracy nad blogiem : )

J.