Spacer kanionem Wadi Numeirah – Jordania poza szlakiem

Spędzając w Jordanii dwa tygodnie mieliśmy czas by poszukać i odwiedzić także miejsca pomijane przez masową turystykę. Tak na przykład spędziliśmy trochę czasu w Małej Petrze, gdzie docierają jedynie nieliczni. Jednak prawdziwym odkryciem, taką niemalże terra incognita okazał się kanion Wadi Numeirah, którego próżno szukać w przewodnikach po Jordanii.

A co najlepsze, by odwiedzić Wadi Numeirah wcale nie trzeba zbaczać z głównych szlaków. Wręcz przeciwnie, wejście do kanionu leży ledwie kilkaset metrów od autostrady Jordan Valley Highway biegnącej wzdłuż wybrzeża Morza Martwego, a więc drogi którą i tak pewnie pojedziesz zmierzając do Petry, Wadi Rum czy Akaby. Dlaczego więc nie zrobić sobie przystanku?

Czym są Wadi i zjawisko flash flood?

Wadi jest typową formą spotykaną na Półwyspie Arabskim. Są to doliny występujące na obszarach pustynnych uformowane przez koryta wyschniętych rzek. Często wadi mają postać głębokich kanionów wyżłobionych w skałach, których dno stanowi koryto okresowej rzeki.

Po intensywnych opadach w wadi może więc wystąpić groźne zjawisko flash flood, czyli nagłych powodzi. Spływająca ze skał woda szybko wypełnia wąskie koryto (poziom wody może dochodzić nawet do kilkunastu metrów!) i tworzy rwącą rzekę. Najczęściej takie zjawiska zachodzą zimą i wczesną wiosną, zawsze warto jednak zorientować się czy w ostatnim czasie nie padało, a jeśli tak, lepiej nie zapuszczać się w głąb kanionów takich jak Wadi Numeirah.

Jak trafić do Wadi Numeirah

Jednak nawet wiedząc o tym miejscu, niełatwo było nam go odnaleźć. Jak można się domyślić, do Wadi Numeirah nie prowadzą żadne drogowskazy. Przynajmniej w 2019 roku nie prowadziły. Na mapie wskazany jest jedynie „punkcik” pośrodku pustkowia, ale nie widać żadnej drogi. Nie dawaliśmy jednak za wygraną, zawracaliśmy, szukaliśmy i w końcu udało nam się trafić na szutrową drogę prowadzącą wprost do wejścia do kanionu.

A teraz zdradzę sekret jak łatwo trafić do Wadi Numeirah. Droga, która prowadzi do kanionu znajduje się dosłownie naprzeciwko miejsca pamięci leżącego niedaleko firmy Arab Potash. Dokładnie na mapach Google miejsce to oznaczono jako Memorial Monument for the Martyrs of the South. Jadąc od strony Akaby najpierw mijamy Arab Potash a monument znajduje się kilkaset metrów dalej po lewej stronie drogi, do Wadi Numeirah trzeba oczywiście skręcić w prawo ; )

Spacer kanionem Wadi Numeirah

Zostawiliśmy auto w pewnej odległości od kilku namiotów i dalej ruszyliśmy pieszo. Tym razem już bez trudu znaleźliśmy wejście do kanionu. Charakterystycznym punktem jest zawieszony między skałami potężny głaz tworzący coś na kształt bramy.

Środkiem kanionu płynie płytki strumień. W cieniu wysokich skał odpoczywają pasterze, kawałek dalej bawi się kilkoro dzieci. Niestety początkowy odcinek jest dość zaśmiecony, najprawdopodobniej przez lokalsów.

Kawałek dalej nie ma już żadnych ludzi ani śmieci. Ściany kanionu zbliżają się do siebie na tyle, że miejscami strumień wypełnia całą jego szerokość. Chcąc nie chcąc (ale raczej chcąc) wszyscy, niezależnie od butów jakie zdecydowaliśmy się założyć, szliśmy więc brodząc po kostki w przyjemnie chłodnej wodzie.

Widoki w trakcie wędrówki są naprawdę niesamowite. Wadi kluczy, zwęża się i znów rozszerza. Czasem idziemy w całkowitym cieniu, by po kolejnym zakręcie znowu wyjść „na słońce”.

Szlak jest łatwy i na tyle ciekawy, że ani razu nie pada pytanie daleko jeszcze ; ) Na trasie pojawia się nawet mały wodospad. Wspinamy się na niego i idziemy kawałek dalej. Nie mamy pojęcia jak daleko można tak iść. My po mniej więcej 2-2,5 km postanowiliśmy zawrócić, jednak przed drogą powrotną urządzamy mały piknik.

 

A jesteśmy świetnie na to przygotowani ; ) W plecaku mamy arbuza kupionego na jakimś przydrożnym straganie. Teraz wystarczy go schłodzić w strumieniu i pokroić scyzorykiem, który tylko czekał na taką okazję :D

Wracamy tą samą drogą, która jednak wcale nam się nie nudzi. Docierające wiązki promieni słonecznych oświetlają skały wydobywając z nich ciepłe odcienie brązu, czerwieni i ochry. Wspinamy się na kamienie i skaczemy do wody. I nadal nie możemy uwierzyć, że oprócz nas nie ma tutaj nikogo.

J.