Nasze japońskie obserwacje, czyli Kraj Kwitnącej Wiśni oczami gaijinów

Minęło już kilka dni odkąd wróciliśmy z podróży po Japonii, kraju fascynującym pod wieloma względami. Postanowiliśmy więc spisać nasze obserwacje dotyczące życia codziennego, mody, zwyczajów itp., jakie udało nam się poczynić będąc w Japonii. Oczywiście nie są to badania naukowe i bazujemy tylko na naszych doświadczeniach oraz obserwacjach miejsc i ludzi. Wszelkie wnioski czy opinie dotyczące Japończyków należy więc przyjmować z pewną dozą ostrożności ; )

No to zaczynamy:

  1. Kosze na śmieci na ulicach to rzadkość. Może to wynika z tego, że Japończycy raczej nie jedzą na ulicach stojąc czy idąc. Kosze można znaleźć w marketach, dworcach, toaletach czy w pobliżu atrakcji turystycznych. Poważne minusy takiego rozwiązania widać (czuć), gdy trzeba do plecaka schować zużytego pampersa i czekać aż wreszcie trafi się jakiś kosz ; )
  2. Brak koszy absolutnie nie oznacza, że śmieci rzucane są na ulice. Japończycy zabierają je ze sobą do domu bądź noszą aż kosz się gdzieś znajdzie. Ulice i parki są bardzo czyste, a jeśli jednak zdarzy się jakiś śmieć na ziemi, to szybko znajdzie się osoba, która go podniesie i schowa do plecaka czy torebki.
  3. W utrzymaniu porządku pomagają również osoby „mundurowe”. Kilkakrotnie widzieliśmy w ruchliwych miejscach osobę, do której można podejść z petem i oddać go do trzymanej przez takiego pana popielniczki. Nie wiemy czy ci „mundurowi” mają również inne funkcje.
  4. W toaletach publicznych nie ma papierowych ręczników. Japończycy noszą zawsze przy sobie szmaciane ręczniki do wycierania rąk.
  5. Toalety to zresztą mógłby być temat na odrębny wpis. W miejscach publicznych występują często zarówno ubikacje kucane, jak i normalne muszle klozetowe. No może nie do końca normalne ; ) Do japońskich toalet wkroczyła bowiem elektronika. Obecnie w większości japońskich domów, a także w hotelach czy restauracjach mamy tzw. washlety (od słów wash i toilet), czyli połączenie muszli klozetowej i bidetu. Bez wchodzenia w szczegóły, w zależności od modelu dostępne są różne programy mycia czy suszenia, spłukiwania wody oraz podgrzewanie deski. Do sterowania służy panel umieszczony obok, więc czasem odnalezienie spłuczki stanowi nie lada wyzwanie ; )panele logo
  6. W wielu toaletach niebezpiecznie blisko spłuczki znajduje się przycisk emergency. Może się zdarzyć, że kiedy oddychając z ulgą, że wreszcie nam się udało ją znaleźć, naciskamy spłuczkę i… słyszymy alarm a zaraz później zobaczymy strażnika wbiegającego do toalety z chęcią niesienia natychmiastowej pomocy (sprawdzone na własnej skórze raz, uniknięte w ostatniej chwili – baardzo wiele razy).
  7. W domach prywatnych czy tradycyjnych restauracjach do toalety wchodzi się zmieniając kapcie „domowe” na specjalne, przeznaczone właśnie wyłącznie do ubikacji. Oczywiście w toaletach publicznych obuwia się nie zmienia ; )toaleta logo
  8. Toalety publiczne w Japonii są darmowe i jest ich stosunkowo dużo.
  9. Jadąc do Japonii spodziewałem się automatyzacji i zastępowania pracy ludzi robotami. Pewnie tak jest w fabrykach, ale na ulicach odnosiliśmy wrażenie, że Japończycy tworzą etaty, których nie spotkalibyśmy w Polsce. Oto przykłady. Osoby porządkowe pomagające kierować ruchem i usprawnić przechodzenie przez pasy w pobliżu atrakcji turystycznych czy placach budowy. W Polsce do kierowania ruchem na pasach byłaby zatrudniona jedna osoba, w Japonii – dwie. Ale hitem organizacji pracy była dla nas obsługa w świątyni Kinkakuji w Kioto. Najpierw jeden pan, który wskazywał miejsce w kolejce, następnie osoby w kasach, bileter i… kolejna budka, w której po okazaniu biletu można było otrzymać ulotkę informacyjną o świątyni. Widocznie z biletami nie można ich wydawać ; )
  10. Sportem narodowym Japończyków nie jest sumo, a zasypianie w środkach komunikacji publicznej na czas. Japońskie głowy momentalnie opadają jak ścięte samurajskim mieczem. Jednocześnie jest na tyle bezpiecznie, że można spać w metrze z telefonem leżącym na siedzeniu obok.
  11. W środkach komunikacji publicznej Japończycy nie rozmawiają przez telefon i mają je wyciszone by nie przeszkadzać innym pasażerom. Za to o ile nie śpią to wpatrują się w swoje smartphony z odległości równej na oko dwukrotności przekątnej wyświetlacza (czyt. z bardzo bliska). Szczególnie jest to widoczne w Tokio, gdzie jak chyba w każdej stolicy ludzie wydają się bardziej wyalienowani.
  12. Ulubionym zajęciem Japończyków, jeśli tylko nie śpią w metrze, jest stanie w kolejkach. Na peronach czy w sklepach jest wyznaczone miejsce, gdzie kolejka się zaczyna i oczywiście wszyscy tego przestrzegają. Ale jeśli już w niej stoją to np. matki z dzieckiem czy osoby starszej nie przepuszczą i raczej bez skrępowania zajmą ostatnie wolne miejsce siedzące.
  13. Pomimo wszechobecnych tłumów na ulicach czy dworcach, wszyscy tak manewrują, że otarcie się o Japończyka czy Japonkę wymaga nie lada starań. A tłum w Japonii wygląda na przykład tak : )DSC06293a logo
  14. Pewnie dlatego łatwiej im manewrować, bo nie ma otyłych Japończyków. W przeciwieństwie do białych turystów. Na zawodnika sumo się nie natknęliśmy : )
  15. Nie jest to zjawisko powszechne, ale zdecydowanie widoczne na ulicach. Część Japończyków w miejscach publicznych chodzi w maseczkach. Z kolei w trakcie upałów niektóre Japonki korzystają z parasolek z filtrem UV.
  16. Znajomość angielskiego jakby to napisać, nie jest powszechna ; ) Szczególnie zdziwiło nas to w części biznesowej tokijskiej dzielnicy Shinjuku, gdy zaczepiliśmy sporo osób w garniturach i nikt nie umiał/chciał rozmawiać, a jeden facet gdy chciałem mu pokazać zdjęcie w przewodniku żeby tylko wskazał kierunek zaczął autentycznie uciekać ; ) Nie goniłem go : ) Ale generalnie, prędzej czy później raczej trafimy na kogoś z kim można się dogadać.
  17. Jak już uda się złapać Japończyka (mimo wszystko uciekają rzadko) i zadać mu pytanie to często najpierw zrobi bardzo zdzwioną minę a potem wyciągnie telefon i zacznie szukać odpowiedzi czy sprawdzać drogę.
  18. Raczej nie ma co liczyć na to, że ktoś sam z siebie będzie chciał nam pomóc (chociaż doświadczyliśmy kilku wyjątków, gdy ktoś sam nas zaczepił i co ciekawe zawsze były to kobiety). Za to jeśli zwrócimy się o pomoc do kogoś konkretnego to będzie uprzejmy i postara się pomóc chociażby pytając kogoś innego czy prowadząc nas do miejsca gdzie chcemy dojść nie potrafiąc nam wytłumaczyć. Pan, który uciekał stanowił pojedynczy przypadek i pewnie odrębną kategorię ; )
  19. Będąc w Japonii odnieśliśmy wrażenie, że oni nie potrafią podejść kreatywnie do rozwiązania problemu, czyli po prostu kombinować ; ) Przykładowo, Japończykom ciężko zrozumieć, że chce się zamienić jakiś składnik w daniach z menu i odpowiadają przeważnie, że „przepraszam ale się nie da”.
  20. Nie zauważyliśmy jakiegoś wielkiego szaleństwa na punkcie Hello Kitty. Owszem, jest widoczne, ale na równi z innymi postaciami z kreskówek. Za to kot machający łapą Maneki-neko jest wszechobecny. Figurki siedzącego kota z podniesioną łapą stawiane są przy wejściach do sklepów i restauracji czy na stoiskach targowych. Ich umieszczenia na witrynach ma mieć pozytywny wpływ na powodzenie biznesu i przyciągać dobrobyt.DSC06095a logo
  21. Inną często spotykaną postacią jest tanuki. Jenot, którego my braliśmy za jeża. W japońskim folklorze tanuki zaliczane są do postaci o nadnaturalnych zdolnościach. Tanuki są przebiegłe, lubią zwodzić, aby osiągnąć swój cel. To mistrzowie kamuflażu, umieją zmieniać kształt i dobrze się maskować. Pomimo tego są to postacie pozytywne. Typowy wizerunek tanuki to duże oczy, spiczasty pyszczek, uśmiech, słomiany kapelusz na głowie, butelka sake w jednej łapie i weksel w drugiej, duży brzuch oraz olbrzymie jądra, które nie są atrybutem płodności a szczęścia i bogactwa. Tanuki stawiane są przy restauracjach, sklepach czy domach.DSC08225a logo
  22. Na witrynach w restauracjach często spotykane są plastikowe modele potraw z menu. Prawie jak małe dzieła sztuki ; )DSC06618a logojedzenie logoDSC06074a logo
  23. Z drugiej strony wiele lokali jest tak mocno przyczajonych, niewyeksponowana nazwa, brak wystawionego menu, okna i drzwi przysłonięte tak że nie widać chociażby czy w środku świeci się światło, jakby posiłki mieli tam jadać wyłącznie wtajemniczeni członkowie klubu. O turystów chyba raczej nikt tam nie zabiega.
  24. W Tokio czy Kioto jest mnóstwo marketów m.in. sieci Family Mart, SevenEleven, Lawson i kilka innych. We wszystkich można kupić coś gotowego do zjedzenia na ciepło czy zimno. Wszystko świeże, bo sporo osób kupuje. Obsługa zawsze się pyta czy podgrzać w mikrofalówce, dostaje się też pałeczki i/lub widelce.
  25. W markecie można kupić jajka. Na sztuki. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że można kupić jajko ugotowane na twardo. Fajnie, nie? : )
  26. W tych mniejszych marketach sprzedawcy zawsze ładnie pakują zakupy do zrywek (jednorazówek – dla tych co nie rozumieją :p). W dużych marketach zakupy pakuje się samemu, przy kasie sprzedawca przekłada towary do innego koszyka, dołącza torebki a po zapłaceniu trzeba przejść do lady obok i tam je sobie spakować.
  27. Płacenie w Japonii to taki mały rytuał. Pieniądze z reguły należy położyć na specjalnej tacce. Sprzedawca odbierając je pokazuje nam, ile położyliśmy. Wydając resztę również pokazują nam wyświetlaczu ile powinno być i ile faktycznie nam dają. Miałem poczucie, że wszystkim zależy żebym przypadkiem nie czuł się oszukany ; )
  28. Czasopisma są często zabezpieczone przed oglądaniem „na miejscu”; )DSC06323 logo
  29. Jeden jen japoński to ok. 3 groszy, czyli niewiele. Pomimo tego ani razu nie zdarzyło nam się, żeby w sklepie nie mieli wydać reszty co do jena. A ceny wcale nie są zaokrąglone do pełnych dziesiątek ; )
  30. W Japonii jest sporo kawiarni, szczególnie sieciowych, w tym bardzo dużo Starbucksów., których w całym kraju jest ponad 1000. Dla porównania w Polsce mamy kilkadziesiąt kawiarni z tym logo. W każdej kawiarni w menu jest również zielona herbata matcha z mlekiem w wersji na gorąco i zimno. Matcha frappucino w Starbucksie to prawdziwy przysmak dostępny w tej sieci jedynie w Japonii.
  31. Taka drobnostka, ale warto wiedzieć będąc na miejscu. W Japonii, podobnie jak np. w Rosji nie ma czegoś takiego jak parter, który oznaczany jest jako poziom 1.
  32. Na ulicach królują japońskie marki samochodów, a więc Toyota, Suzuki, Mitsubishi, Honda, Mazda czy Daihatsu. Nie są to jednak często modele, które znamy z naszych dróg. Auta japońskie są do bólu kanciaste, by zajmowały jak najmniej miejsca. Powstał nawet typowo japoński segment samochodów (nazywany kei-car) o niewielkich gabarytach obejmujący zarówno auta osobowe jak i furgonetki czy półciężarówki. Przepisy regulują maksymalne rozmiary mikrosamochodów, a dodatkowo ich pojemność i moc. Posiadaczom takich samochodów przysługują za to różne ulgi, takie jak niższe stawki podatków i ubezpieczenia. No i łatwiej nimi parkować czy zmieścić się na niewielkich posesjach. Pewnie dlatego auta te zajmują czołowe miejsca na liście najlepiej sprzedających się modeli w Kraju Kwitnącej Wiśni, co widać na drogach.auta logoDSC00387a logo
  33. Z kolei taksówki wyglądają tak jak na zdjęciu poniżej. Lusterka boczne chyba tylko dla ozdoby ; )DSC07023a logo
  34. Pachinko – takie neony można często spotkać w pobliżu dworców czy centrów handlowych. Pierwszy salon gry Pachinko odwiedziłem w Shinjuku. Po pierwszym szoku będącego efektem kokafonii dźwięków naliczyłem ponad 25 rzędów błyszczących i migoczących lampkami LED automatów w każdym po blisko 30 miejsc dla graczy. Hałas niesamowity, a mimo to miejsc wolnych nie było. Co więcej, okazało się, że było to tylko jedno z kilku pięter tego salonu. Graczami byli zarówno młodzi ludzie, jak i mężczyźni po 50. w garniturach. Wszyscy wgapieni w swój automat, część paliła papierosy co jeszcze bardziej czyniło to miejsce trudnym dla mnie do wytrzymania. Pomiędzy rzędami kursowała obsługa z pojemnikami wypełnionymi metalowymi kulkami. Gra polega na tym by jak największą ilością z zakupionych kulek trafić do otworu na środku planszy, przy czym steruje się wyłącznie siłą z jaką kulki wylatują następnie odbijając się o szereg przeszkód. Za trafienia dostaje się dodatkowe kulki. W centralnej części automatów wyświetlane są na ekranach jakieś fragmenty mangi. Ilość bodźców sprawia, że na pewno nie jest to miejsce do spotkań. Wygrane kulki można wymienić na nagrody rzeczowe. Hazard w Japonii jest nielegalny, przez co nie ma nagród pieniężnych. Myk polega ponoć na tym, że w pobliżu salonu prowadzony jest zupełnie niezależny skup takich nagród rzeczowych. Dziwnym trafem skupione przedmioty trafiają ponownie do salonów pachinko ; ) Rynek nie znosi próżni, a władza widać przymyka na to oko.DSC00374a logopachinko logo
  35. Oprócz pachinko w Japonii można spotkać wiele salonów z automatami typu spróbuj 738 razy a może uda Ci się wyciągnąć jakąś maskotkę. No i próbują… ; )gry logo
  36. Jeszcze bardziej powszechnym zjawiskiem są automaty z napojami i innymi produktami. Poza automatami z napojami , których jest naprawdę ogromna ilość na ulicach, dworach, stacjach metra itp. udało nam się spotkać automat z lodami, fast foodem (kupiliśmy frytki : ) ) czy papierosami. Są też podobno automaty z alkoholem, czasopismami, parasolami czy używaną bielizną. Co do tych ostatnich to nawet znajomi Japończycy nie wiedzieli, gdzie takie można zobaczyć w Tokio. Nie jest to więc produkt pierwszej potrzeby każdego Japończyka ; )automaty2 logo automaty logo
  37. Dziewczyny do każdego rodzaju stroju i butów zakładają skarpetki. I do szpilek, i japonek : ) Update: dotyczy to głównie Tokio. Z kolei faceci w Tokio (wg naszych obserwacji) noszą ciemne garnitury i białe lub jasne, gładkie koszule.
  38. Nawet dorośli bez obciachu noszą telefony w obudowach z postaciami z kreskówek, ze sterczącymi uszami itp.
  39. Malutkich dzieci w Japonii nie widuje jakoś szczególnie dużo. Za to hordy dzieci ze szkolnych wycieczek w mundurkach grasują wszędzie.
  40. Wbrew wizerunkowi nastolatek kreowanemu w kreskówkach manga mundurkowe spódniczki sięgają z reguła za kolana. Ale od czasu do czasu… ; )DSC00390a logo
  41. Na plakatach reklamowych czy infografikach są postacie z mangi. Szczególnie spodobał mi się jednak plakat o zachowaniu się na schodach ruchomych, w którym wystąpiły zwierzęta (słoń, panda itp.) A u nas tylko jakieś ludziki z kresek. Zupełnie bez polotu ; )plakaty logo DSC00334a logo
  42. Chyba modne stało się w Japonii wożenie piesków (oczywiście ubranych) w specjalnych wózkach, wyglądem przypominających wózki dziecięce, Widzieliśmy takich przypadków naprawdę sporo, głównie jednak w Tokio. Była też wersja bardziej dla nas – pies w nosidle : D
  43. Inną, bardziej powszechną modą (chociaż raczej globalną niż japońską) jest robienie zdjęć telefonem z kija. Japończycy z aparatem (kiedyś synonim komensalizmu) to dzisiaj widok może jeszcze nie rzadki, ale reprezentujący mniejszość populacji ; )
  44. Dworce kolejowe w Tokio (np. Shinjuku czy Tokio) są ogromne i wielopoziomowe. Krzyżują się tutaj linie „zwykłej” kolei i shinkasenów, które mają odrębną infrastrukturę (tory, perony a nawet bramki wejściowe). Dodając do tego kilka linii metra mamy podziemne miasta połączone tunelami, przez które nieustannie płyną tłumy ludzi. A jak wygląda tłum można sobie przypomnieć w pkt. 13 ; )
  45. Shinkanseny, czyli bullet trains są niesamowite. Komfortowe wnętrza z dużą przestrzenią na nogi. No i przede wszystkim prędkość dochodząca do 400 km/h. Jednak Japonia to nie tylko shinkanseny. Obok funkcjonuje kolej lokalna, której standard jest ok, ale na niektórych trasach można się ścigać ze składem na rowerze ; ) Przykładowo na trasie Oyama – Ashikaga czy JR Wakayama. Nie żebym się czepiał jakoś szczególnie, ale chcę obalić mit, że Japonia to wyłącznie superszybka kolej.pociagi logo
  46. Powszechnym zjawiskiem w shinkansenach jest konsumpcja ; ) Standardowy zestaw to pudełko bento i piwo. W Japonii nie ma zakazu spożycia alkoholu w miejscach publicznych.DSC08093a logo
  47. System transportowy Tokio jest sprawnie zorganizowany (przynajmniej my nie mieliśmy większych problemów w odnalezieniu się), ale system biletowy jest ciężki do ogarnięcia na początku. Przykładowo, tokijskie metro to tak naprawdę 2 firmy, co ma znaczenie gdy chcemy kupić bilet. A sytuacja komplikuje się przy przesiadkach ; ) Jeśli planuje się dzień w Tokio  lepiej kupić łączony pass na Tokio Metro i Toei za 1000 jenów na dzień.
  48. W Japonii obowiązuje ruch lewostronny. Tyle teoria, bo wbrew naszym oczekiwaniom stawianym wobec Japończyków na chodnikach panuje duża swoboda w tym zakresie. A już rowery po Kioto to jeżdżą slalomem. Na stacjach kolejowych i metra z reguły przejścia są rozdzielone żółtą linią, co jednak też nie zawsze jest przestrzegane. Czasem też gdy już myśleliśmy, że dostosowaliśmy się do japońskich standardów, przykładnie idąc lewą stroną, okazywało się, że znów idziemy pod prąd, bo z jakiegoś powodu odgórnie (poprzez oznaczenia) forsowany był ruch prawostronny ; )
  49. W Japonii obok siebie istnieją świątynie shintoistyczne i buddyjskie a nierzadko elementy jednej z nich widać w drugiej i odwrotnie. Shinto jest religią politeistyczną i animistyczną, co oznacza że siły przyrody traktowane są jako bóstwa. Shintoizm jest czymś unikalnym i rdzennym dla Japonii. Nie został on wyparty przez buddyzm, a raczej nastąpiło przenikanie się tych religii. Zresztą funkcjonuje powiedzenie, że Japończyk rodzi się shintoistą, bierze ślub jako chrześcijanin a umiera jako buddysta. Trudne dla nas do zrozumienia, ale jak tłumaczył mi znajomy, dotyczy to głównie rytuałów, bo obecnie większość Japończyków uważa się za… ateistów.
  50. I na koniec. Japonii nie da się opisać, to trzeba zobaczyć ; )

J.