Szczyt Pico Ruivo i trójkątne domki w Santanie – Madera dzień 8

Nie byliśmy zaskoczeni słysząc rano propozycję Zuzi by jechać na plac zabaw „tam gdzie wczoraj” czyli do Santa Cruz. Jednakże z porannej listy życzeń odhaczyliśmy „jedynie” (jak co rano zresztą) lizaka i drożdżówkę na drogę. A dzisiaj droga zapowiadała się obiecująco.

Jechaliśmy znowu na północ, tym razem jednak w Sao Vincente skręcając na wschód by drogą ER101 przez Ponta Delgada, Boaventura i Sao Jorge dotrzeć do Santany. Droga kluczy nad wąwozami, wspina się i opada, a przy tym nie dostarcza tak ekstremalnych przeżyć jak stara jej część na zachodzie. Tempo jazdy nie powala, ale po co się spieszyć mając takie widoki na wyciągnięcie aparatu.

dsc05269a-logo

dsc05271a-logo

dsc05275a-logo

dsc05289a-logo

W Santanie odbijamy zgodnie z drogowskazami w kierunku Pico Ruivo – najwyższego szczytu Madery (1 861 m n.p.m.) Droga wspinająca się ostro pod górę  na wysokość ok. 1 600 m n.p.m. już nie robi wrażenia ani na nas ani na naszej Ibizie, która z werwą pokonuje kolejne zakręty. Dotrzeć na szczyt Pico Ruivo można co najmniej dwoma szlakami. Niezależnie od tego, na który się zdecydujemy obowiązkowo musimy mieć wygodne buty i ciepłe ubrania.

dsc05304a-logo

Pierwszy z nich PR1 Vereda do Areeiro łączy trzecią pod względem wysokości górę Madery (1 818 m n.p.m.) właśnie z Pico Ruivo. Na Pico do Areeiro można wjechać autem właściwie na sam szczyt i tam zostawić auto na parkingu. Z relacji m.in. Kingi i Konrada poznanych na szczycie Pico Ruivo wiemy, że przejście z Pico Areeiro na Pico Ruivo zajmuje 3-4 h w jedną stronę, szlak jest dość wymagający a pokonywane przełęcze mrożą krew w żyłach wielu śmiałków. Są również odcinki, które pokonuje się tunelami więc warto mieć ze sobą latarkę albo odpowiednią aplikację i naładowany telefon i odpowiednie obuwie bo bywa mokro.

W innych warunkach pewnie podjęlibyśmy wyzwanie, jednak woleliśmy nie niepokoić małej Zosi w brzuchu mamy i wybraliśmy zdecydowanie łagodniejszą wersję czyli PR1.2 Vereda do Pico Ruivo. Tym większy więc szacun dla Kingi, która również będąc w ciąży z uśmiechem na ustach stwierdziła, że wracają tą samą trasą, czyli kolejne 4 h na Pico Areeiro. Można? Można : )

Nasz szlak rozpoczyna się obok parkingu na końcu drogi prowadzącej z Santany. Trasę o długości niespełna 3 kilometrów można pokonać spokojnym tempem w godzinę. Różnica poziomów wynosi 300 metrów, przy czym bardziej wymagające podejście to jedynie ostatnie kilkaset metrów od schroniska na sam szczyt. Jednak nie o liczby tu chodzi a o wrażenia i widoki. Z tej perspektywy widać wyraźnie jak górzysta jest Madera, poprzerastana grzbietami górskimi, porozcinana wąwozami.

dsc05320a-logodsc05344a-logo dsc05351a-logo dsc05357a-logo dsc05373a-logo dsc05388a-logo  dsc05390a-logo dsc05414a-logo

dsc05424a-logo

Z górskiego dachu Madery przenosimy się pod strzechy bajkowego świata. Bo właśnie trochę jakby przeniesione z jakiejś bajki wyglądają tradycyjne maderskie domki Casas de Santana. Kryte strzechą, malowane na biało-czerwono-niebiesko według Zuzi wyglądają jak budy dla psa : D Dość kontrowersyjna opinia, więc jakby ktoś chciał sam się przekonać to kilka można zobaczyć w centrum miasteczka (do części można wejść do środka), a wiele innych, często niszczejących, na obrzeżach. W każdym razie to właśnie kolorowe domki są symbolem Madery, jeśli spojrzeć na sprzedawane pamiątki.

dsc05431a-logo

dsc05436a-logo

dsc05448a-logo

dsc05426a-logo

Nie zostawaliśmy w Santanie na dłużej tylko tą samą drogą ruszyliśmy z powrotem mając już upatrzone miejsce na późny obiad. W miejscowości Sao Jorge, nieco na uboczu głównej drogi (jest drogowskaz) działa restauracja Casa de Palha. Lokal mieści się w drewnianej, krytej strzechą chacie, która wraz z tradycyjnym wystrojem jest już atrakcją samą w sobie. Dania serwowane w Casa de Palha to zupy, ryby i mięso podawane w sezonie zimowym z zasmażaną kapustą.

dsc05454a-logo

dsc05453a-logo

Było to jedyne miejsce, gdzie udało się trafić na tradycyjną, popularną niegdyś na Maderze zupę z pszenicy (Sopa de Trigo), którą oczywiście zamówiliśmy. A do tego jeszcze krem z krewetek w chlebie (Consome de Camarilo), stek z tuńczyka (Bife de Atum) oraz wieprzowinę (Carne de Noite).

dsc05457a-logo

dsc05459a-logo

Gdy ruszyliśmy dalej w drogę powrotną było już po zmroku a do tego lekko zaczęło padać. Nagle okazało się, że na którymś rozwidleniu zboczyliśmy z głównej trasy i znaleźliśmy się na odcinku starej drogi. Wąskiej, bez pobocza czy barierki i „z zapewne bardzo dobrym widokiem” na ocean poniżej urwiska. Do tego gdzieniegdzie oderwane od zbocza kawałki skał. Nogi momentalnie zmiękły. Nie jestem w stanie powiedzieć jak długi był to odcinek ani jak długo jechaliśmy. Pewnie maksymalnie 2 kilometry, ale biorąc pod uwagę liczbę zakrętów, widoczność i margines błędu trwało to wieki : D

J.