Włoskie dolce vita – nie tylko słodkie dania północnych Włoch

Niedawno wróciliśmy z krótkiego wypadu do Włoch. 5 dni, 5 miejsc i mnóstwo pyszności. Oto co ciekawego udało nam się zjeść, więc jeśli będziecie mieć okazję to korzystajcie, polecamy!  

  1. Mediolan – na panzerotti do Luini a na pizzę do Spontini

Będąc w Mediolanie na pewno nie ominiecie głównego placu z majestatyczną katedrą Duomo, a stamtąd już kilka kroków dzieli Was od Luini – miejsca, gdzie dostaniecie najbardziej znane mediolańskie panzerotti, w wersji smażonej lub pieczonej, wytrawnej lub słodkiej. Ja osobiście polecam te z mozzarellą i pomidorami, koniecznie smażone! Na wakacjach nie liczymy kalorii : )

Kilka kroków dalej, zjecie pizzę, jakiej we Włoszech zupełnie się nie spodziewacie. Podobno typowo mediolańska, na grubym, puszystym ale chrupiącym od spodu cieście, z dużą ilością idealnego sosu pomidorowego i jeszcze większą ilością rozpływającej się w ustach mozzarelli. Prawdziwa rozpusta. Nie martwcie się, że nie zdołacie zjeść, sprzedawana jest na kawałki i pomimo miliona kalorii – warta grzechu. Szukajcie loga Spontini.

  1. Mediolan na słodko czyli Cioccolati Italiani

Gdy skończycie jeść panzerotti może najdzie Was ochota na coś słodkiego. Świetnie się składa, bo na przeciwko mieści się jedna z lepszych lodziarni w Mediolanie – Cioccolati Italiani. Waszą uwagę przyciągnie zapewne ściana spływającej czekolady. Czy to nie dobra zachęta? Nam wystarczyła! W środku wybór lodów i przeróżnych dodatków (ciasteczek, posypek, cukiereczków i śmietany). To miejsce, w którym serwowanie lodów to prawdziwa sztuka a obsługa nie niecierpliwi się, gdy stojąc przed dylematem wyboru smaku przydługo podejmujemy decyzję ; ) Co więcej, odmówienie porcji czekolady nalewanej do wafelka przed dołożeniem lodów budzi zdziwienie i protest – ‘może choć troszeczkę?’ nalega z uśmiechem sprzedawczyni. Polecam lody czekoladowe, które są tutejszą specjalnością. Do wyboru kilka rodzajów – te z gorzkiej czekolady są najlepsze jakie kiedykolwiek jadłam : ).  Tym, którym czekolady nigdy za wiele, polecam spojrzeć na drugą stronę lokalu – płynna czekolada z dodatkiem espresso w kilku wersjach wygląda jak spełnienie marzeń ; )

  1. Bergamo i nie taka polenta jak myślicie

Związek Bergamo i polenty pozostaje dla mnie nie do końca wyjaśniony. Pewne jest jednak, że polenta stanowi miejscowy specjał, zwłaszcza w połączeniu z wytrawnymi daniami. Jednak jako, że byliśmy we Włoszech i pojęcie dolce vita mocno zakorzeniło się w mojej świadomości, nie miałam ochoty na polentę w towarzystwie gulaszu, ale wyglądające jak mała ‘polentowa’ babeczka – ciastko Polenta e Osei – to co innego : ).  Co prawda cudów się nie spodziewałam, bo czy można się ich spodziewać po ciastku z ugotowanej kaszy manny, podanym na kształt panna cotty z dżemowym czy czekoladowym nadzieniem? Jakież było moje zdziwienie gdy po ukrojeniu ciastko okazało się być mini torcikiem biszkoptowym, przełożonym  maślanym czekoladowo-orzechowym kremem, z dodatkiem dżemu brzoskwiniowego, wykończone żółtym marcepanem z posypką z żółtego cukru. Ciastko z polentą miało wspólne jedynie imitujący ją wygląd i nazwę ; ) Było BARDZO słodkie, ale wśród naszej czwórki miało swoich zwolenników. Zgadujecie kogo? ; )

W Bergamo trafiliśmy również do lokalu z pizzą na kawałki – piekarni Il Fornaio przy Via Bartolomeo Colleoni odchodzącej od Piazza Vecchia w kierunku Piazza della Cittadella. Podobno wszyscy go znają, a przynajmniej tak głosi TripAdvisor. My nie znaliśmy ; ) Wybór pizz ogromy. Wybieramy rodzaj, ilość, obsługa odkraja nożyczkami, odgrzewa w piecyku i jemy. Pizze przyzwoite, a foccacia z krewetkami pycha! Dobra opcja na szybką przekąskę.

A na deser lody – te przy głównym placyku miasta czyli Piazza Vecchia możemy polecić z czystym sumieniem :)

 

  1. Jezioro Como i lody pistacjowe

Nie odkryję Ameryki pisząc, że lody we Włoszech są wyjątkowe, ale lody pistacjowe – to już totalny kosmos. Pływając po jeziorze Como, zatrzymaliśmy się w Menaggio, samo miasteczko może nie jest tak urodziwe jak Bellagio czy Varenna, ale ma przyjemny ryneczek a na ryneczku – lodziarnię. W tej właśnie lodziarni jedliśmy najlepsze lody pistacjowe ever. Ever!! Lody te produkowane są ze specjalnej odmiany pistacji z Bronte (Sycylia), które uważane są za najlepsze na świecie, o smaku nieporównywalnym do pistacji z Iranu czy Turcji. Drzewka rosną na terenach wulkanicznych, owocują co drugi rok a pistacje zbierane są ręcznie i suszone na słońcu. Nie dajmy się zniechęcić kolorowi, który nie jest soczyście zielony a raczej beżowy, wpadający jedynie w zgaszoną zieleń. Odkąd raz spróbowałam lodów z pistacji z Bronte, inne smaki mogły nie istnieć, ale to z Menaggio były najlepsze : ).

  1. Werona i risotto all’Isolana

Werona, miasto Romea i Julii, przywitało nas pogodą zmienną niczym uczucia ; ) oraz targiem produktów i dań regionalnych. O ile w pogodzie przeważały ciemne chmury, targ napawał już większym optymizmem. Krótki spacer między straganami pozwolił nacieszyć oczy a degustacje wędlin, serów czy oliwy – brzuchy ; )  

Nie były to jednak powalające ilości, zatem w ramach obiadu zjedliśmy Rissotto all’Isolana – potrawę pochodzącą z Isola della Scalla, niewielkiej miejscowości niedaleko Werony, leżącej w centrum obszaru upraw ryżu specjalnej odmiany Vialone Nano. Miasteczko słynie z odbywającego się w nim od 50 lat festiwalu ryżu, podczas którego mają miejsce międzynarodowe zawody szefów kuchni w gotowaniu, a jakże, risotto ; ) Istotą Rissotto all’Isolana jest wspomniana wyżej odmiana ryżu z dodatkiem drobno siekanego mięsa wieprzowego i cielęciny oraz sera Parmigiano Reggiano. Całość kremowa, aromatyczna i bardzo sycąca. Jeżeli więc ktoś w Mediolanie nie spróbował risotto Ala milanese (klasyczne risotto z dodatkiem szafranu) to w Weronie może spróbować tutejszego specjału ; )

A na deser, mające swoje korzenie na Sycylii, ale popularne w całych Włoszech cannoli – chrupiące rurki ze słodkim, kremowym nadzieniem z ricotty z brzegami  obtoczonymi w wiórkach czekoladowych, orzechach lub pistacjach (pistacje polecam szczególnie!). Dotychczas myśląc o Sycylii miałam przed oczami pizzę na cieniutkim cieście, teraz mam jeszcze słodkie, pyszne cannoli i gaje pistacjowe…

Ach, czas pomyśleć o Sycylii… : )

D.