Hurry Curry – gdyby zdjęcia miały zapach

Lato dobiegło końca, jak zwykle zbyt szybko, nadeszła jesień a wraz z nią chłody i deszcze. Kiedy pogoda za oknem nie rozpieszcza, humor może nam poprawić parująca miseczka pełna kremowego, aromatycznego, rozgrzewającego sosu z dodatkiem warzyw, mięsa lub tofu.

Korzenie curry, bo o nim mowa, znajdują się w Indiach oraz krajach Azji Południowo-Wschodniej. Sama nazwa pochodzi od tamilskiego słowa „kari” czyli „sos” z kolei słowo „curry” zawdzięczamy Brytyjczykom, którzy określali nim wszystkie gęste, aromatyczne potrawy z subkontynentu indyjskiego.

Nie istnieje jeden przepis na curry, a receptura zmienia się w zależności od regionu a nawet tradycji i preferencji rodzinnych.  Podstawowymi przyprawami są kolendra, kmin i kurkuma, pieprz czarny, chilli i imbir. Curry można gotować z dodatkiem ryb, mięsa, ciecierzycy, soczewicy i warzyw, mleka kokosowego a podawać z ryżem, chlebkiem naan czy papadum.  Możliwości jest nieskończenie wiele.

Z Hurry Curry mieliśmy do czynienia już na kilku jedzeniowych eventach organizowanych w Katowicach, ale w lokalu byliśmy pierwszy raz.

dsc06949a-logo

Jako, ze wtedy cieszyliśmy się jeszcze latem, usiedliśmy na zewnątrz i zerknęliśmy na menu. Do wyboru mamy 27 rodzajów curry inspirowanych kuchnią  Indii, Tajlandii, Malezji, Sri Lanki a nawet Pakistanu czy Wielkiej Brytanii. Z doświadczenia wiem, że nie warto zbyt długo analizować składu poszczególnych propozycji, gdyż efekt końcowy i tak nas zaskoczy i będzie odmienny od naszych wyobrażeń odnośnie tego, co znajdzie się na talerzu ; ). Także  proponuję wybrać preferowany poziom ostrości  a  później bez stresu jedną z dostępnych opcji, na pewno będzie pysznie : ).

My wybraliśmy zupę singapurską i pietruszkowo-cytrynową, kormę z tofu oraz chicken tikka masala.

Zupa singapurska była bardzo pikantna ale na tyle pyszna, że w łagodnej wersji weszła do naszego stałego menu domowego. Słodka kukurydza, mleko kokosowe i pikantne przyprawy łączyły się zgrabnie w kremowej, aromatycznej zupie. Moja pietruszkowo-cytrynowa o oryginalnym smaku, w którym pietruszka wcale nie grała pierwszych skrzypiec, do naszego menu nie weszła, niemniej na pewno jest warta spróbowania, choćby ze względu na piękny sposób podania.

dsc06953a-logo

dsc06956a-logo

Obydwa curry pyszne! aromatyczne i pikantne (to Jarka wręcz ostre, bardzo!), kurczak Jarka bez zarzutów, moje tofu niezbyt – ale po wyjaśnieniach okazało się, że to jednorazowa  (oby!) wpadka przy testowaniu nowego sposobu krojenia przed smażeniem.

dsc06957a-logo

dsc06954a-logo

Szkoda tylko, że w HurryCurry nie ma jakiegoś menu dla dzieci. Fajnie, gdy Maluchy mają szanse poznawać różne smaki, ale niestety nawet najłagodniejsze curry może się okazać dla większości Małych Smakoszy zbyt dużym wyzwaniem ; ). Ja szansy upatruję w zupie singapurskiej i w jakimś curry kokosowo-orzechowym w wersjach z minimalną ilością ostrych przypraw. Słodka zupa z kukurydzy, kremowy sos, kurczak i ryż to coś co pewnie wielu  dzieciom mogłoby przypaść do gustu a rodzice nie mieliby wyrzutów sumienia, że idą na obiad w miejsce, gdzie ich latorośle są skazane tylko na ryż ; ).

Jesień i zima to w mojej opinii najlepszy czas na rozgrzewające curry. Także korzystajmy, szczególnie, że danie doprawiane jest mieszanką przypraw, z których wiele ma właściwości przeciwzapalne i przeciwwirusowe, także na sezon katarowo-grypowy jak znalazł!

D.

Adres
ul. Stanisława 1
Katowice