Relacja

Paul de Serra, lewady i wodospady – Madera dzień 6

Jest takie miejsce na Maderze, gdzie drogi nie składają się jedynie z sekwencji mniej lub bardziej ostrych zakrętów. Gdzie swobodnie można wrzucić „piątkę” i po prostu jechać przed siebie. Można, oczywiście gdyby nie nieodparta pokusa by się zatrzymać, zrobić kilka zdjęć i przejść się po okolicy. Nazywane jest „gąbką Madery”, bo pomimo że spada tu rocznie ok. 3 metrów wody na metr kwadratowy, to szybko jest ona […]

Czytaj dalej

Szlakiem widowiskowej drogi ER101 po północno-zachodnim wybrzeżu Madery – dzień 5

Kilkukrotnie już przejeżdżając przez Ribeira Brava i wjeżdżając na autostradę wiodącą wzdłuż południowego wybrzeża Madery spoglądaliśmy na drogą prowadzącą w kierunku północnej strony wyspy. Miała ona w sobie coś pociągającego i tajemniczego. Spowita lekką mgłą niknęła gdzieś w oddali wijąc się pomiędzy zielonymi wzgórzami. Patrząc w tamtym kierunku na horyzoncie zawsze widoczne były ciemne chmury, nawet kiedy na południu cieszyliśmy się błękitem ponad głowami. Nie inaczej było […]

Czytaj dalej

Plaża, rum i owoce morza. Calheta i Paul do Mar – Madera dzień 4

Słowa się dotrzymuje. Zwłaszcza tego danego córce. Po dość intensywnym dniu na przylądku św. Wincenta przyszła więc pora na odpoczynek i obiecaną Zuzi „żółtą plażę”, które ceni sobie wyżej od „brudnego” wulkanicznego piasku o ciemniejszych barwach. Chociaż naturalnych plaż ze złocistym piaskiem na Maderze nie ma, to jednak poradzono sobie z tą niedoskonałością sprowadzając surowiec z Maroka. Jedna z takich plaż znajduje się w Machico, druga na zachód od Ponta do Sol – w miejscowości […]

Czytaj dalej

Ponta Sao Lourenco, najpiękniejszy skrawek Madery? – dzień 3

Gdy byłem mały myślałem, że na wakacje jeździ się głównie nad morze albo w góry a obrany kierunek zależy od preferencji – jedni kochają szum morza, drudzy wolą górskie szczyty. Rzeczywistość jest oczywiście bardziej skomplikowana, gdyby jednak założyć że moja wizja z dzieciństwa jest prawdziwa i ludzkość dzieli się na te dwie grupy, to na położonym na wschodnim krańcu Madery przylądku Ponta de Sao Lourenco znaleźliby coś dla siebie zarówno […]

Czytaj dalej

Malownicze Camara de Lobos i imponujący klif Cabo Girao – Madera dzień 2

Zanim spojrzeliśmy na Camara de Lobos z miejsca, skąd czynił to brytyjski premier Winston Churchill, wjechaliśmy na punkt widokowy Pico da Torre górujący nad zatoką i miastem. Wzgórza, bananowce i ocean. Tylko tyle i aż tyle : ) W samym Camara de Lobos, drugim co do wielkości mieście Madery, lista rzeczy do zobaczenia też jest krótka. Jednak nie liczy się ilość a jakość, którą docenił m.in. brytyjski premier, uwieczniając na płótnie […]

Czytaj dalej

Ponta do Sol, gdzie słońce mówi ‚dzień dobry’ – Madera dzień 1

Po płycie lotniska Modlin biegnie Zuzia radośnie krzycząc „tata trzeba biegać, szybko, szybko, na momot”. Samolot nie uciekł i zacząć się mogła więc nasza kolejna podróż, tym razem na Maderę. Cztery godziny później dotknęliśmy płyty lotniska już w Lizbonie. Krótką przerwę pomiędzy lotami wykorzystaliśmy w najlepszy możliwy sposób – wypiliśmy kawę w towarzystwie pasteis de nata : ) Jest coś wyjątkowego w tych babeczkach wywodzących […]

Czytaj dalej

Bardejów – prawdopodobnie najpiękniejszy rynek Słowacji

Spędzając czas w Beskidzie Niskim czy Wyspowym warto wybrać się za słowacką granicę do Bardejowa położonego zaledwie kilkanaście kilometrów za przejściem granicznym w Koniecznej. Miasto znane jest między innymi z basenów termalnych, jednak nas bardziej interesowało jego zabytkowe Stare Miasto. Bardejów wpisano na listę dziedzictwa UNESCO a historyczny charakter miasta widać na pierwszy rzut oka, gdy podjeżdżamy pod   okazałe fortyfikacje, na które składają się m.in. baszty Gruba, Wielka czy Czerwona oraz długie fragmenty […]

Czytaj dalej

Tokio. Tsukiji raz jeszcze i elektroniczna Akihabara – Japonia dzień 17

Czując zbliżający się koniec naszej japońskiej przygody i pewien niedosyt wczorajszego wieczora wstaliśmy wcześnie pełni energii i chęci chłonięcia Tokio wszystkimi zmysłami. Spakowani, zostawiliśmy bagaże a sami ruszyliśmy jeszcze raz na targ Tsukiji, by tym razem zdążyć jeszcze na jego „przemysłową” część. Na miejscu byliśmy ok. 9-tej. Na zewnątrz pozostały już tylko puste pojemniki i rybi zapach. Na szczęście w halach, gdzie utrzymywana jest niższa temperatura znaleźliśmy […]

Czytaj dalej

Bastei, Stolpen i sielskie krajobrazy czyli Saksonia Szwajcarska w 24h

Myśląc o kolejnym wyjeździe raczej rzadko zdarza nam się patrzeć tuż za naszą zachodnią granicę. No chyba, że akurat trwa okres jarmarków bożonarodzeniowych, których Niemcy są mistrzami. Po raz kolejny przekonaliśmy się jednak, że ta swoista ignorancja jest nieuzasadniona ; ) Tak się złożyło, że jeden z letnich weekendów spędzaliśmy w Lipsku (który baaardzo pozytywnie mnie zaskoczył) a chcąc przedłużyć sobie wyjazd postanowiliśmy spędzić jeden dzień w Saksonii […]

Czytaj dalej

Okunoin. Największa japońska nekropolia na górze Koya – Japonia dzień 16

Noc na Koyasan była lodowata a papierowe ściany nawet najlepszego apartamentu świątyni Saizenin nie chroniły przed zimnem. Co innego futon i gruba kołdra, dlatego tym bardziej trudno było mi wstać o 6 rano by zdążyć na poranne modły odbywające się w innymi skrzydle budynku. W sali, który my nazwalibyśmy pewnie kaplicą było już dwóch mnichów przygotowujących się do ceremonii oraz kilkunastu uczestników. Mniej więcej połowę stanowili widzowie tacy […]

Czytaj dalej
Polub nas na Facebooku i bądź zawsze na bieżąco
Dziękuję, już lubię!